Jarek Kordaczuk
na zawsze
powoli otwieram piekące wciąż powieki
i znów je zamykam, bo słońce mózg wypala.
próbuję po omacku odnaleźć się w pościeli
pozbierać ręce, nogi, myśli popękane
i gorzką herbatą tobą przesłodzoną
wypłukać niesmak niedotkniętej nocy.
ref.
będę na zawsze twój
będziesz na zawsze moja
tak mówiłes do wczoraj
jeszcze wczoraj każde twoje słowo
przeszywało me ciało rozkoszy dreszczem.
dziś nie wiem co bardziej rozsadza moje żyły
prócz oceanu do ostatniej kropli wylanego wina
czy twoje "odchodzę!" jak grzech niespodziewane?
czy moje "dlaczego?" jak pacierz powtarzane?
ref.
będziesz na zawsze moja
będę na zawsze twój
czy zawsze skończyło się już?
pamiętasz mówiłeś "na zawsze razem"
więc poco łomot zegara odmierza czas nie potrzebny?
nieważne są wszystkie dni które nie nadejdą.
raniąc sobie stopy roztrzaskanym szkłem,
nie czując prawie bólu podnoszę się bezwolna
i patrzę na podłogę jak plamę po winie
rozpuszcza spływająca po mym ciele krew
ref.
będę na zawsze twój
będziesz na zawsze moja
tak mówiłes do wczoraj
będę na zawsze twój
będziesz na zawsze moja
ale zawsze skończyło się wczoraj